podniosła się lekka bryza, która z wolna nabrała porywów i zaczęła ostro hulać. następnie wzburzyło się morze i wkrótce zakołysało statkiem tak, że znanym z Norwegii sposobem musiałem uczepić się wzrokiem horyzontu. niektórzy z podróżujących sztuczki tej nie znali, bo co jakiś czas myląc krok, wybiegał na rozchwiany pokład i wychylał się za burtę ktoś, kto z kwaśną miną i targany torsjami żegnał się ze spożytym niedawno posiłkiem…duży i szybki statek
bocznica - martwy peron w ruchu :> benowski, lazarus, bnzr